Lalka

Autorem Lalki jest Bolesław Prus, czyli właściwie Aleksander Głowacki. Powieść publikowana była w odcinkach w latach 1887 – 1889 na łamach Kuriera Codziennego. Akcja powieści rozgrywa się od końca lutego 1878 roku do końca października 1879. Głównym bohaterem powieści jest Stanisław Wokulski. W momencie rozpoczęcia powieści ma on 46 lat i jest bogatym kupcem – właścicielem dwóch sklepów galanteryjnych w Warszawie. Bardzo umiejętnie gospodaruje swym majątkiem i szybko go pomnaża. O jego przeszłości dowiadujemy się ze wspomnień oraz rozmów innych bohaterów powieści. Urodził się w 1832 roku w zubożałej rodzinie szlacheckiej. Jak pisze Prus, ojciec Wokulskiego był „wysadzonym z siodła szlachcicem”. Młody Stanisław chciał się uczyć, lecz na przeszkodzie stała mu bieda. Zaczął więc prace w jadłodajni. Pragnął dostać się na uniwersytet więc w dzień pracował a w nocy uczył się. Inni subiekci, czyli sprzedawcy w sklepie, często z niego kpili. W wieku 29 lat rzucił prace w jadłodajni, gdyż zapisał się na kurs przygotowawczy do egzaminów wstępnych na studia. W tym czasie mieszkał u Ignacego Rzeckiego – swojego przyjaciela, a utrzymywał się z korepetycji. Egzaminy poszły po jego myśli i został studentem wydziału matematyczno – fizycznego w Szkole Głównej. Już po roku Stanisław porzucił mury uczelni, aby przystąpić do powstania styczniowego. Po jego upadku został zesłany na Sybir do Irkucka. Na zesłaniu nie próżnował, paradoksalnie był to jeden z najlepszych okresów w jego życiu, gdyż poznał tam wielu uczonych, podobnie jak on zesłanych byłych posłańców. Długie rozmowy z nimi rozwinęły go intelektualnie i ugruntowały w przekonaniu o ogromnej roli nauki. Dopiero gdy miał 38 lat mógł wrócić do kraju. Długo nie mógł znaleźć pracy, gdyż niechętnie odnoszono się do byłych powstańców. Dzięki protekcji przyjaciela – Ignacego Rzeckiego, dostał prace w sklepie Małgorzaty Mincel, wdowie po Janie Minclu. Małgorzata, jak mówi jeden z bohaterów, była babą grubo starszą od niego. Zakochała się w Wokulskim i w końcu wyszła za niego. Jak wspomina Ignacy Rzecki, Wokulski był dobrym mężem, choć nie pałał z miłości, w przeciwieństwie do żony. Sumiennie zajmował się sklepem i szybko zwiększał dochody, choć troszkę dusił się w tym małżeństwie.

Minclowa zmarła niespodziewanie po czterech latach małżeństwa, zostawiając Wokulskiemu w spadku dobrze prosperujący sklep oraz 30 tys. rubli – majątek dwóch pokoleń Minclów. Po śmierci żony Stanisław powrócił do książek, nieco odkładając sprawy kupieckie. Pewnego dnia, podczas wizyty w teatrze, zakochuje się od pierwszego wejrzenia w Izabeli Łęckiej. Odtąd jego życie przewraca się do góry nogami. Ku zdziwieniu wszystkich, Wokulski bierze 30 tys. rubli i wyjeżdża za granice pomnażać majątek. Ląduje w Bułgarii, gdzie handluje bronią. Trwa tam właśnie wojna rosyjsko – turecka. Powraca po ośmiu miesiącach z majątkiem dziesięciokrotnie powiększonym. W pierwszym rozdziale słyszymy rozmowę mężczyzn przy piwie, bardzo zdziwionych wyjazdem Wokulskiego. W końcu był już ustawiony i nie musiał już nic robić do końca życia żyjąc z pieniędzy Minclów. Po powrocie Stanisław wita się i rozmawia z Rzeckim, który sumiennie prowadził sklep podczas nieobecności szefa. W rozmowie Wokulski przyznaje, że wie co o nim mówią na mieście, że „karmi się z fartucha żony”. Ta opinia była dla niego krzywdząca. W końcu Wokulski wybucha: Mincle i zawsze Mincle! Sam jeden przez pół roku zarobiłem dziesięć razy więcej a niżeli dla pokolenia Minclów przez pół wieku! Jednak zagraniczny wyjazd Wokulskiego był umotywowany nie tylko tym, że chciał on udowodnić sobie i innym, że potrafi sam zrobić majątek. Dzięki pieniądzom może on zdobyć wyższą pozycje społeczną i wkupić się w łaski arystokracji, a co za tym idzie, zabiegać o przychylność ukochanej Izabeli Łęckiej. W dalszej części powieści narrator przybliża nam postać dwudziestopięcioletniej Izabeli oraz jej ojca Tomasza Łęckiego.

Należą oni do liczącej się arystokratycznej rodziny, która stoi na skraju bankructwa. Łęccy poprzez wytrawne życie bardzo szybko roztrwonili majątek, ale mimo kłopotów finansowych nie chcieli rezygnować z przyjemności. Aby za wszelką cenę utrzymać swą pozycje towarzyską, Tomasz nie zawahał się pozbyć córki posagu. Mieszkali w ośmiopokojowej kamienicy przy Alejach Ujazdowskich, pozostałe pomieszczenia wynajmowali. Poprawę sytuacji finansowej mogło by zapewnić bogate zamążpójście Izabeli. Problemy finansowe Łęckich nie umknęły wytrawnemu kupcowi Wokulskiemu, który w oparciu o ten fakt opracowuje strategie zdobycia serca Izabeli. Mimo, iż nie zamienił z nią ani słowa, otacza jej rodzinę z wszystkich stron. Tymczasem Izabela postanawia przyjrzeć się Wokulskiemu z bliska i pod pretekstem zakupu rękawiczek pojechała do jego sklepu. Tam, udając, że Stanisław w ogóle jej nie interesuje, flirtowała z jednym z pracowników. Wokulski widząc zachowanie Izabeli był rozczarowany, zrozumiał że od ponad roku zabiega o zwykłą salonową kokietkę. Zderzenie z brutalną rzeczywistością bardzo go przygnębiło. Postanowił pospacerować po Powiślu, czyli po ubogiej dzielnicy Warszawy. Wszechobecna tam bieda wprowadziła go w stan zadumy i współczucia. Spotyka furmana Wysockiego, swojego byłego pracownika. Wysocki opowiada mu o swojej tragicznej sytuacji – padł mu koń przez co stracił możliwość zarobkowania, a ma na utrzymaniu rodzinę. Wrażliwy na cierpienie Wokulski daje mu pieniądze i proponuje posadę dla jego brata, który również był w trudnej sytuacji. Nadszedł Wielki Piątek i Stanisław udał się do kościoła. Spotkał tam pannę Izabele i hrabinę Karolową, które kwestowały przy grobie. Stanisław złożył hojny datek i usłyszał jak Izabela mówi po angielsku. Natychmiast postanowił nauczyć się tego języka. W kościele zauważył też biedną dziewczynę i postanowił zainteresować się jej losem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *