Krzysztof Kolumb

Krzysztof Kolumb

Krzysztof Kolumb (1451-1506) – zwany przez hiszpańskich mocodawców Cristobal Colon, musiał być twardym, zawziętym, niezwykle wytrwałym człowiekiem. Przez wiele lat próbował niestrudzenie zainteresować kogoś planem odbycia morskiej podróży do Indii. W 1492 roku wyruszył wreszcie swymi łupinkami drogę. Znalazł nowy świat, odkrył Amerykę… i nie uzyskał z tego żadnej osobistej korzyści.

Ten Kolumb, który przez 6 lat, od 1478 r. do 1484 r., nachodził króla Portugalii Jana II ze swymi niedorzeczny­mi pomysłami wyruszenia na Atlantyk w poszukiwaniu zachodniej drogi morskiej do Indii, był nikim, po prostu natrętem. W dodatku stawiał jeszcze wygórowane żądania: finansowania tej awanturniczej ekspedycji z kasy królewskiej, nadania ty­tułu admirała sobie i potomkom oraz sta­nowiska wicekróla wszystkich krajów nowo odkrytych w czasie podróży, a także 10% wszystkich spodziewanych zysków. Tego było za wiele, nawet dla Portugalii, która od dwóch pokoleń łożyła na stop­niowe poznawanie wschodniej drogi do Indii, prowadzącej wzdłuż wybrzeży Afry­ki. Światli uczeni i doświadczeni żeglarze, np. hrabia Vasco da Gama pracowali wspólnie nad realizacją solidnie przygotowanego planu.

Portugalia była w XV w. potęgą morską, położonym nad Morzem Śródziemnym i nad Atlantykiem punktem wypadowym dalekich podróży odkrywców i zdobywców. Ważne pomoce nawigacyjne były zna­ne już od wielu lat: kompas magnetyczny od 1250 r., „laska Jakuba”, prekursor współczesnych sekstansów – od 1300 r. Kulistość ziemi stała się dowiedzionym naukowo pewnikiem, Norymberczyk w służbie portugalskiej, Martin Behaim, pracował zatem nad wykonaniem pierw­szego globusa – „jabłka ziemskiego”. Ziemia nie jest płaska, lecz kulista! To od­krycie pobudziło fantazję, chęć odkrywa­nia sekretów globu. Czarodziejskim sło­wem owych czasów były Indie, a pod tym pojęciem kryły się wszystkie kraje na wschód od terytoriów islamsko-arabskich. Indie to było złoto, perły, jedwab, korze­nie, kość słoniowa – mówiąc krótko, nie­zmierzone bogactwa. Ale tradycyjny szlak przez Azję Mniejszą i Środkową po zdo­byciu Konstantynopola (1453 r.) był ryglo­wany przez pogańskich Turków i Saracenów. To oni, wyznawcy wrogiej wiary, dyk­towali teraz ceny. Żegluga wokół Afryki miała umożliwić ominięcie wroga i otwar­cie nowego szlaku do Indii.

Czy więc propozycja tego kapitana Kolum­ba nie była próbą antyportugalskiej dywer­sji? Kim on właściwie był?

Kolumb pochodził z Genui i był, podob­nie jak jego ojciec, wyszkolonym tkaczem. Urodził się w 1451 r. Miał zaledwie 14 lat, kiedy już nie mógł usiedzieć przy warszta­cie. Jako chłopiec okrętowy wyruszył na morze, Genua była wszak jednym z naj­ważniejszych portów i miast handlowych Morza Śródziemnego. Na statkach portu­galskich dotarł aż do Islandii i wybrzeży Gwinei. Ambitnie, z zawziętością samou­ka zdobywał wiedzę żeglarską oraz ogól­ną i osiągnął w końcu rangę kapitana. Być może w czasie podróży na północ zetknął się ze starymi legendami wikingów o da­lekiej ziemi na zachodzie, do której dotarli­ ich przodkowie i która mogła być tylko wschodnim wybrzeżem Azji, a więc In­diami.

Znał bardzo dokładnie mapę świata Paola Toscanellego z 1474 r. i jego usilne zale­cenia podjęcia podróży na zachód. Wielu o nich wiedziało, ale tylko Kolumb postanowił je zrealizować, walcząc o to upar­cie i niezłomnie przez 12 lat.

Po niepowodzeniu na dworze portugal­skim znalazł przychylność w Hiszpanii, która niedawno, bo dopiero w 1469 r. w wyniku politycznego małżeństwa Izabeli Kastyliskiej z Ferdynandem Aragońskim, zaistniała jako nowe królestwo, początko­wo zresztą nie zainteresowane zamorskimi podbojami. Istniał nawet traktat pozo­stawiający Drogę Wschodnią sąsiadowi z Półwyspu Iberyjskiego. Ambicje pary mo­narszej koncentrowały się na polityce kon­tynentalnej, na usuwaniu pozostałości pa­nowania Maurów na południu kraju, w Grenadzie. W 1486 r., gdy Kolumb uzy­skał pierwszą audiencję, cel ten został pra­wie osiągnięty. Żeglarz potrafił przytoczyć argumenty odpowiadające stanowi uczuć i interesów owego czasu i zabiegać o zro­zumienie dla swojej idei.

Początkowo jednak zwodzono go, rok po roku. Dopiero w 1492 r., gdy zagroził, że przyjmie – być może tylko pozorowaną – propozycję króla Francji, otrzymał pełno­mocnictwa i kontrakt, opiewający na „od­krycie i podbój pewnych wysp i stałego lądu na oceanie”.

W tym samym roku, w którym 3 sierpnia Kolumb wyruszał z zasypanego dziś pia­skiem portu Palos w zatoce Kadyksu, za­kończyło się ostatecznie, wraz z upadkiem Grenady, 750-letnie panowanie Maurów na Półwyspie Iberyjskim. Powracając 15 marca następnego roku otworzył Hi­szpanii wrota do władania nad morzami na kolejne 150 lat i dał początek nowemu rozdziałowi w historii świata. Z morza – dosłownie i w przenośni, z morza prehi­storii – wyłonił się nowy kontynent, Ame­ryka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *